Korea Południowa to kraj, o którym zapewne wielu Polaków marzy i to nie bez powodu. Barwna kultura, tak różna od naszej, wspaniałe stroje. Zupełnie inny język i inny alfabet. Inne oczy, inne wierzenia, inny poziom życia.
Zwiedzenie choć części Korei Południowej było moim wielkim marzeniem i nareszcie udało mi się je zrealizować - zwiedziłam bowiem Seul - ogromne miasto i stolicę Korei. Spędziłam w nim całe 10 dni i ani jeden dzień nie był dniem straconym.
W tym poście dowiesz się:
- o metrze seulskim, jak się w nim poruszać i czego się wystrzegać
- o busach, tak różnych od metra
- o walucie i przykładowych cenach
- o sprawach lotniskowych i wskazówkach odnośnie odpraw
- o kuchni koreańskiej
- i o moich spostrzeżeniach
1. Metro
Seul znany jest ze swojego wspaniałego metra. Posiada ono 9 linii, z których każda ma swój własny kolor. Na każdej stacji znajduje się ogromna mapa z wszystkimi liniami oraz mniejsza, na której rozpisana jest jedynie linia, którą zamierzamy jechać. W zależności, w którą stronę jedziemy, przyjazd pociągu ogłaszany jest jedną z dwóch melodyjek:
Natomiast już w samym pociągu nad drzwiami mamy kolejną mapkę metra oraz ekran pokazujący przyszłe stacje i stronę, z której otworzą się drzwi. W zależności od wielkości stacji, ich nazwy podawane są
w językach: koreańskim, angielskim, japońskim i chińskim. Gdy stacje krzyżują się z różnymi liniami metra mamy kolejną melodyjkę oznajmiającą transfer:
w językach: koreańskim, angielskim, japońskim i chińskim. Gdy stacje krzyżują się z różnymi liniami metra mamy kolejną melodyjkę oznajmiającą transfer:
Oczywiście na ekranie i mapce będzie podane na jaką linię na danej stacji można się przesiąść :) Trzeba też wspomnieć, że metro jest najtańszym i jednym z szybszych sposobów przemieszczania się - jest więc dosyć tłoczny i rzadko kiedy znajdziemy dla siebie miejsce siedzące. Trzeba też pamiętać, że w żadnym wypadku nie siadamy na miejscach dla osób starszych, nawet jeśli są wolne! Natomiast jeśli siedzimy na miejscach dla nas przeznaczonych, żadna "starsza pani" nie będzie od nas wymagała ustąpienia jej miejsca.
By jeździć metro, a także busami i taxi turyści powinni wykupić kartę miejską - T-money lub City Pass (ja swoją kupiłam za 3000 won, w sklepie Fresh&Refresh, na lotnisku w Incheon) oraz załadować ją wybraną przez siebie kwotą w specjalnych kasach biletowych stojących przy bramkach na daną linię metra. Po doładowaniu kart przykładamy je w oznakowanym miejscu na bramce i przechodzimy przez nią na swoją stację. Wychodząc z metra również należy przyłożyć kartę do bramki. Ja doładowałam swoją kartkę za 50.000 won i zostało mi ok. 13.000 (a przebywałam w Seulu 10 dni) :)
2. Autobusy
By jeździć autobusami również używamy karty miejskiej i przy wejściu i wyjściu przykładamy ją do specjalnego czytnika przy drzwiach. By dostać się do autobusu czekamy grzecznie w kolejce, jeśli takowa się utworzyła - nie pchajmy się! Jeśli natomiast jesteśmy sami i widzimy, że nasz autobus jedzie, trzeba go przywołać (jak taxówkę), inaczej się nie zatrzyma. Tak samo w autobusie naciskamy przycisk STOP - inaczej kierowca pojedzie dalej. Kierowcy z rzadka mówią po angielsku, nie są zbyt pomocni, gdy chcemy się gdzieś dostać, a nie wiemy gdzie wysiąść.
Busy nie mają rozkładów jazdy, albo ja ich nie zauważyłam - jeżdżą po prostu bardzo często (co 3-5min)
i przecież bez żądania na żadnym z przystanków się nie zatrzymają. Nad siedzeniami jest mapa
z przystankami i lektor odczytuje kolejne przystanki (tylko po koreańsku), więc jeśli nie znasz dobrze koreańskiego i nie znasz okolicy oraz miejsc, gdzie powinny być przystanki to odradzam jazdy busami - bardzo łatwo jest się zgubić. Są też droższe od metra.
i przecież bez żądania na żadnym z przystanków się nie zatrzymają. Nad siedzeniami jest mapa
z przystankami i lektor odczytuje kolejne przystanki (tylko po koreańsku), więc jeśli nie znasz dobrze koreańskiego i nie znasz okolicy oraz miejsc, gdzie powinny być przystanki to odradzam jazdy busami - bardzo łatwo jest się zgubić. Są też droższe od metra.
![]() |
| Jedzie autobus |
3. Waluta
Walutą obowiązującą w Korei Południowej jest won południowokoreański: ₩. Mówiono mi też, że turyści mogą płacić dolarami, aczkolwiek nigdzie nie widziałam cen w USD. Dolary są nam głównie potrzebne, by móc je wymienić na wony na lotnisku w Incheon (1 USD = ok. 1500 won). Przykładowe ceny:
- 5.000 ₩ bibimbap
- 2.900 ₩ banany
- 5.000 ₩ mrożona herbata z miodem
- 3.100 ₩ coca-cola
- 4.900 ₩ cztery duże jabłka
- 1.000 ₩ KitKat
W Polsce wonów praktycznie nie kupimy - jedynie w kantorze w Arcadii była możliwość kupna, ale tylko
w ilości równej 300zł - zdecydowanie za mało.
w ilości równej 300zł - zdecydowanie za mało.
![]() |
| Wony i karta miejska |
4. Sprawy lotniskowe
Seul ma dwa duże lotniska - Incheon i Gimpo. Do każdego z nich doprowadzone są linie metra i specjalne busy.
Ceny biletów są różne, ja swój kupiłam za 2500zł (w obie strony). Nie ma też połączenia bezpośredniego i tym sposobem lot dwoma samolotami znacznie się wydłuża. Leciałam z Wawy do Dubaju ok. 5h i z Dubaju do Incheon ok. 9h. W samolotach jest zimno, więc trzeba ze sobą zabrać ciepłe ubranie!
edit: Powstało bezpośrednie połączenie z Warszawy do Seulu :)
edit: Powstało bezpośrednie połączenie z Warszawy do Seulu :)
Lotnisko w Incheon jest na tyle ogromne, że posiada własne mini-metro. Na dodatek obcokrajowiec przechodzi dwie ważne odprawy - w jednej mierzona jest mu temperatura (ale to zapewne dlatego, że do niedawna panowała tam epidemia MERS), a w drugiej pobierają odciski palców i zdjęcie twarzy, bowiem w Korei możemy zostać 90 dni bez wizy.
Jeżeli nigdy jeszcze nie byłeś na lotnisku to musisz pamiętać o trzech ważnych "krokach":
- już 2h przed startem samolotu możesz odebrać swoją kartę pokładową (nie ma biletów) - musisz okazać paszport. Tu następuje zważenie Twojego bagażu i zabranie go do samolotu.
- mając kartę pokładową możesz przejść przez kontrolę osobistą: ze swojego bagażu podręcznego musisz wypakować wszelki sprzęt elektroniczny, parasolkę i okulary do specjalnego koszyka. Nie możesz mieć zegarka na ręce i musisz zdjąć bluzę lub sweter.
- godzina wejścia do samolotu jest napisana na karcie pokładowej. Dalej będzie potrzebny Ci paszport.
Jeśli jesteś wegetarianinem lub masz inne wymagania odnośnie jedzenia należy to zgłosić przy rezerwacji biletu.
![]() |
| Wege jedzenie w samolocie |
5. Kuchnia
Mówi się, że kuchnia koreańska jest jedną z najsmaczniejszych, najróżnorodniejszych i najzdrowszych na świecie. Jestem w stanie się z tym zgodzić.
Ich kuchnia jest uzależniona od pór roku, więc może się zdarzyć, że zamawiając jedno i to samo danie, tak naprawdę nigdy nie będzie takie samo - bo będą różniły się dodatkami :) Do głównego dania ZAWSZE dostajemy wodę, zupę i przystawki typu kimchi i marynowana rzodkiewka. Na dodatek większość dań jest dosyć ostra - im bardziej czerwona tym więcej się napocisz jedząc ją :) Oczywiście cała kuchnia opiera się na ryżu, a dania je się metalowymi pałeczkami. Można pójść do restauracji typowo rybnej (ryby pływają
w akwariach, póki którejś nie zamówimy) lub do tzw. barbecue, gdzie sami możemy sobie smażyć mięso :)
w akwariach, póki którejś nie zamówimy) lub do tzw. barbecue, gdzie sami możemy sobie smażyć mięso :)
Jestem wegetarianką, więc oczywistym jest, że nie próbowałam ani ryb ani mięsa. Głównie jadłam bibimbap (ryż z warzywnymi dodatkami), kimbab (ryż z warzywami zawinięty w płatki nori) i ramen - baaardzo ostry! Te trzy potrawy są dosyć tanie, wahały się od 3.000 won do 5.500 won. Dania rybne i mięsne są odpowiednio droższe.
![]() |
| Bibimbap + przystawki |
6. Co się rzuca w oczy
- Koreańczycy cały czas chodzą z komórkami, rzadko kiedy widzi się kogoś z książką. To pewnie dlatego w metro jest zazwyczaj dość cicho :)
- Koreańczycy "nie pachną" - w zatłoczonym metro czy w pełnym busie a także w restauracjach z ostrym jedzeniem nie czuć ani potu ani perfum
- busy są dużo gorzej zorganizowane niż metro
- taksówkarze i motorzyści jeżdżą jak szaleni - trzeba uważać, by nie zostać potrąconym. Motorzyści bowiem jeżdżą nawet po chodnikach, by ominąć czerwone światło, a taksówkarzom wiecznie się spieszy, więc jeśli przechodzisz przez ulicę na czerwonym - biada!
- praktycznie brak tu koszy, aczkolwiek jest bardzo czysto
- pełno małych restauracji specjalizujących się w kilku daniach
- mało bezdomnych (widzieliśmy jednego)
- mało kotów i psów
- informacje o szlakach górskich są słabe. Same szlaki też są słabo oznakowane.
- angielski jest tu na słabym poziomie
- nie ma trawników, za to jest dużo małych lasów bonsai i dużo parków
- brak małych księgarń, gdzie można by kupić mapy
- Koreańczycy dużo plują - uważają to za zdrowe
- Koreańczycy są schludnie ubrani - Koreanki chodzą często w szpilkach i sukienkach
- praktycznie brak restauracji dla wegetarian - jeśli chcesz coś zjeść typowo bez mięsa to polecam bibimbap i kimbap
- Koreańczycy, którzy są przeziębieni noszą maseczki
- busy nie zatrzymują się na przystankach bez naszego żądania
- sprzedawcy i kasjerzy noszą rękawiczki przyjmując pieniądze
- brak rozkładów jazdy
W następnym poście opiszę część zabytków w Seulu. Jeśli masz pytania, prośby zażalenia: pisz, nie krępuj się :)
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa. Melodie z metra natomiast są zapożyczone z yt.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz